|
o winie - bez ściemy
Blog > Komentarze do wpisu
okiem konsumentaspojrzenie na inicjatywy
Sympatyczny viceRedaktor branżowego portalu chce koniecznie schodzić na ziemię: "Być może konwencja komiksowa nie jest najlepszym rozwiązaniem dla ludzi wychowanych w zachodnich cywilizacjach, ale wygląda na to, że w Azji ten format działa rewelacyjnie. Tak więc komiks o winie ma prawdziwą siłę oddziaływania na decyzje zakupowe konsumentów i tworzenie kultury picia wina." Każda mało pompatyczna konwencja pewnie będzie dobra dla tej branży, ale to już chyba nie grozi tej inicjatywie. Lubi głaskać dla przyszłych reklam więc pewnie pierwszy komiks redakcji będzie poświęcony organizacji zrzutek na spełnianie marzeń someliera: "Nie mogłem oderwać nosa ani myśli od próbki degustacyjnej [...] Rok dopiero się zaczął, a ja już zaczynam marzyć o kolejnym wielkim winie. Ciekaw jestem. co tym razem wpadnie mi do głowy!" Może odrobina oleju? A może jestem jednak niesprawiedliwy – przecież chcą dorównać zagranicznym a dobrych butelek konsumenci zamawiaja u nas mniej - więc czemu nie nadrabiać próbkami literatury. Potem dwie osoby protestują w kwestii praw autorskich, obie chyba słuszne. Mnie najbardziej zainteresował komentarz profesjonalisty ds. reklamowania samego siebie: „Od tego jesteśmy my, ludzie profesjonalnie zajmujący się winem, żeby konsumentom te zawiłości w sposób przystępny tłumaczyć, tak samo jak Oni w swojej pracy wytłumaczą nam np. zawiłości prawne, finansowe czy dotyczące fizyki jądrowej." Najwyraźniej chciałby za darmochę dowiedzieć się jak tu szybko skombinować kasę na domową atomówkę i jak się wybronić po jej odpaleniu. Ciekawe co może dać na wymianę skoro bez wstydu wyznaje: „Wino jak wiele dziedzin nauki to w dzisiejszych czasach ogrom wiedzy nie do pojęcia dla jednego człowieka. Nawet największe autorytety posilają się pomocą asystentów w pisaniu książek na jego temat." Dla tych „kreatywnych" to wiele rzeczy jest nie do pojęcia. Ale gdyby poczytał coś w sieci, to może by znalazł, że kaganek oświaty jaki próbuje zanieść w lud jest na poziomie 2 litry na wytrysku. Choć ta kolejna nadzieja polskiej winnej blogosfery może bardzo wzbogacić także inne dziedziny życia - „W końcu tak długo brakowało mu tlenu do oddychania, że teraz pootwarciu, trzeba dać mu wziąć pełny oddech." Jednak na plus trzeba zapisać, że w końcu wyczuł jakieś niejasności w opowieści someliera :). Zamiast gołej baby Ale nie o to chodzi jak komu wychodzi wtorek, 21 lutego 2012, camigliano
Komentarze
2012/02/22 22:10:06
O kurwiszcze! Witam! Tu już jak na ssatywie! Szkoda że Angeboten tak rzadko nadaje... lubię jego teksty.
2012/02/23 18:03:40
Nie bardzo mam o czym. Padaka. Zresztą teraz wszędzie jest WB. Ma facet parę. U Lisa, na WI, u siebie na blogu, po polsku, po angielsku, twituje, fejsuje... No tytan po prostu.
2012/02/24 08:17:37
W ogóle zabawnie się teraz zrobiło. WB stał się dobrym medium reklamowym. Wystarczy, że Lidl przyśle mu flaszkę za dychę, i może być pewien, że ta flaszka wraz z nazwą sprzedawcy pojawi się we wszystkich wymienionych przez Ciebie miejscach. Nie jest to wcale głupie, bo chyba każdy winoman śledzi przynajmniej część twórczości WB, więc wiedza o pysznym winku z Lidla idzie do ludu. Jeszcze lepszym pomysłem jest zaproszenie WB na degustację. Informacja o winie i jego producencie oraz dystrybutorze pojawi się na blogach WB, ponadto powstanie 5 artykułów i przynajmniej jeden film na pewnym portalu na "W" i blognotka w Magazynie Wino, bo oni wszędzie chodzą i jeżdżą razem. To zaczyna być komiczne. Ostatnio Włosi zaprosili ich wszystkich na próbowanie młodych Chianti i od posypały się ze wszystkich stron eleganskie doniesienia z Floręsji, jak my tam bułkę przez bibułkę, a rocznik 2010 taki, a 2009 owaki. Jedyną normalną relację z tego chianti napisał Gogoliński w Czasie Wina. Ale on nie musi nikomu niczego udowadniać.
2012/02/24 11:28:11
No ale nas nie zapraszają. To dziwne, jesteśmy jedynym niezależnym, niekomercyjnym i kompetentnym głosem w winno - medialnej sferze tego kraju i nic, żadnych zaproszeń. A tamci - hotele, duperele, darmowe flaszki i w ogóle. Co za niesprawiedliwość.
2012/02/24 12:50:01
Ja tam nie wiem czy chciałbym być zapraszany na takie dziesiątki młodych kwachów. Ludzie lubią politykę, komercję, obietnice, złudzenia i wyróżniać się w społeczności. Jak więc dostaną w charakterze nagrody resztki z butelek po odessaniu próbek degustacyjnych, to będą zapierdalać w produkowaniu opinii i komentarzy, jak tu: Władza będzie w głównej mierze należała do użytkowników. Jeśli będziecie wszyscy korzystali z mapy polecając sobie/oceniając punkty, to będzie to z pewnością bardzo użyteczne narzędzie.
Pomysł się liczy, resztę zrobią inni. A w międzyczasie można wylewć do zlewu butelki otrzymane od tych, którzy się nie zareklamowali odpowiednio wystawnie, najlepiej ruchem wirowo-lewoskrętnym. Lud to z czasem kupi. Tyle że na razie branżowcy muszą stworzyć masę. 2012/02/25 15:15:57
Wiecie dlaczego ssatywa nie udostępnia prawdziwych statystyk ruchu na stronie?
Przyczyna jest banalnie prosta. Rank nakręcają linkami, ale unikalnych odwiedzin nie bardzo się da oszukać. Trudno jednak proponować taki cennik reklam jak średnią dzienną "unikalnych" ma się niższą niż pisany "na kolanie" blog będący żartem: Średnie dane ssatywy z ostatniego tygodnia. A tu nasz skromny blogasek.
Gość: zmisiek1, host-117-116.nettelinwestycje.pl
2012/03/03 18:57:16
Gruner, camigliano - a mogą nie być kwachy? :)
Jeśli byłoby Wam po drodze, to zapraszam na mini-degustację na Białołęce, Wiem, że mały sklepik to nie miejsce zlotu Wielkich Winiarzy Włoskich-ale zaletą jest już wstępna selekcja win :) 2012/03/05 18:54:16
Ja się zawsze chętnie napiję (zwłaszcza za darmo), ale obawiam się że Białołęka to gdzieś na Mazowszu, a tam prawie nie bywam. Niemniej dzięki za propozycję, pozdrawiam :-)
Gość: zmisiek1, host-117-116.nettelinwestycje.pl
2012/03/09 13:06:35
Mimo wszystko zapraszam, nie pospamuję-nie dam nazwy sklepu (na Białołęce ich wiele nie ma :D -zwłaszcza na Książkowej ) Enyłej, jak mawiali Starożytni, w piątek/sobotę jakaś buteleczka stoi otwarta, można spróbować, podyskutować, kupić lub nie kupić :)
Dla rozluźnienia o Starozakonnych... -Mojsze, jak tam ci interes idzie? Ludzi dużo?Ruch jest? -Aj waj, ludzi dużo, ruch jest, ale co to za interes? przyjdzie taki, popatrzy, pomaca, spróbuje, pójdzie, nie kupi! -Oj Mojsze, ty mnie nic nie musisz tłumaczyć! U mnie tak samo! Ja mam sześć córek! :D
Gość: JanSmuga, ixw154.internetdsl.tpnet.pl
2012/03/11 13:51:58
A dlaczego Was nie zapraszają? Chowacie się za swoimi grunerami i innymi camigliano i utyskujecie jak to WB zarabia na życie. Jaka to WN czy MW nie dobre i skostniałe...
Nic niestety nie wnosicie do dyskusji. Jesteście utopieni w swoim sosie z cerretalto i polańskyimi i innymi tak samo ja WN i MW. Nuda blogerzy, nuda!!! ps. Gogoliński przy swojej całej wiedzy w Czasie Wina tworzy takie same plastikowe artykuły jak i inni. JanSmuga 2012/03/11 16:32:55
@JanSmuga, w imieniu swoim (nie wiem jak Gruner i inni, bo ja tu jestem nowy) serdecznie zapraszam do takich wypowiedzi! Przepraszam, że od razu na ty, ale czy mógłbyś tak doprecyzować co Cię boli? Czy chodzi Ci o krytykę WB, której ja tu nie widzę (to co Angeboten i Gruner napisali wygląda mi na opis rzeczywistości) czy o powyższe cytaty z WI czy raczej o jakieś ogólne wylanie swojej żółci?
Dobrze odświeżyć sobie ten wątek o marzeniach, bo tam panowie somelierowie pięknie sobie słodzą i konkurują w spełnianiu swoich marzeń na koszt klienta Ja przyjąłem wyzwanie i też mam zamiar to sprzedać.. Przy kosmicznych cenach butelek w większości restauracji mnie się takie podejście nie podoba nawet jeśli klient jest jego świadomy - a co Ty o nim sądzisz? Przesadzasz z tym nie zapraszają. Zobacz, że Zmisiek1 powyżej nas zaprosił - dołączam się do podziękowań Grunera! Czyli wcale nie boi się, że go obsmarujemy - może po prostu ma dobrą ofertę i wierzy w to co sprzedaje. Zgadzam się z Tobą w jednym cała ta komercyjna pisanina o winach jest w Polsce dość nudna i zbyt często pseudonaukowa i nabzdyczona. Czasem nawet oddala od wina zamiast przybliżać. Kwalifikacje do pisania w ciekawy sposób o winach ma niewiele osób (były tu wymieniane). Wciąż niestety zdarza się, że jak komuś pokażesz trochę inną stronę medalu, to od razu wrzeszczy lub wieje do kącika i głośno chlipie. Takie ma silne i "jedynie słuszne" podstawy do swoich kategorycznych wypowiedzi. Co do p. Gogolińskiego to nie zgadzam się parę artykułów czytałem i przeważnie były ciekawe, wciągające i uczące, np. w ostatnim numerze Czasu wina takie są artykuły o Grecji. Napisz coś podobnie ciekawego :). |
|
Dzięki za zwrócenie uwagi na postać Piotra Kołodziejczaka. Poszedłem link za linkiem i dotarłem do informacji, że jest to ktoś organizujący degustacje wina i cygar. A teraz - i stąd chyba ta autopromocja - prawdopodobnie celuje w dołączenie do grona autorów pewnego portalu, którego nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą za reklamę. No i dobrze, poziomem napuszenia nie odbiega od tamtejszej średniej, a głupawe teksty też nie są tam żadną nowością (obojętnie jakie, byle dużo - to chyba główna dewiza portalu). Szkoda że nie przyznajemy już nagrody idioty tygodnia (ekolodzy zaprotestowali, więc trzeba było odpuścić), bo kandydat byłby murowany :-)