|
o winie - bez ściemy
Blog > Komentarze do wpisu
krytycyco konsumenci sądzą o niektórych krytykach?
Kolejny jakże niewdzięczny konsument, który ma najwyraźniej w dupie co mówi mądry i doświadczony krytyk - Thanks for telling me what I should like. Maybe you can provide some advice for how I can train my nose and palate to enjoy the stemmy, green, underripe, and boring aromas I get from your "nuanced" and "restrained" wines, instead of being wowed and finding great pleasure in ripe, complex, layered, and structured New World wines. Bourdain też ma chyba w dupie krytyków cytując Znanego Szefa Kuchni w książce Kill Grill 2 - Z nimi [krytykami kulinarnymi] jest tak, że albo wyłudzają od ciebie darmowe posiłki podczas ważnych imprez, dyskusji panelowych lub sympozjów, albo jęczą, że nie jesteś obecny w kuchni. Ale żreć i chlać to jedno a wysublimowane mody degustacyjne to drugie. Więc jak zobaczymy gdzieś przejmujące opisy cierpień krytyków zmagających się z beczkową materią, trudnymi producentami i nieprzyjaznymi konsorcjami, to pamiętajmy że oni chcą cierpieć dla NAS, konsumentów. Chcą nam pokazywać i uświadamiać co będzie teraz modne, choćby po to byśmy łatwo mogli błysnąć w jakimś towarzystwie. Bo niby skąd mielibyśmy wiedzieć czy w tym sezonie będzie obowiązywać merlot, biodynamo, wina bezalkoholowe, fazy księżyca, młode riservy czy wylewanie do zlewu? Everything you think about wine… is exactly wrong poniedziałek, 27 lutego 2012, camigliano
Komentarze
2012/02/28 08:59:06
Znalazłem fajną notkę zatytułowaną "Kultura picia wina dociera też do polski". Po co, żesz kurwa, ludzie piszą takie notki? Linkowana była na Winicjatywie. Blog nazywa się Kupsobiewino. Leci tak:
Białe, różowe czy czerwone. Znane na świecie od czasów starożytnych. Przy nim świętujemy ważne uroczystości, przy nim spędzamy wieczory i podajemy je do kolacji. Wino, to nie zwykły trunek. To ważny element wielu kultur, zwłaszcza śródziemnomorskich krajów. We Włoszech, Hiszpanii czy Francji to stały element posiłków. W tych krajach wręcz niemożliwością jest podawanie posiłków bez wina. Jednak wina stołowe są łagodniejsze, lżejsze i słabsze niż tradycyjne wina. Przy sporym spożyciu wina, można byt wpaść w alkoholizm. Dlatego wina podawane na co dzień, do posiłków są dużo słabsze. Wino to w wielu krajach stały element kultury. To już historia i tradycja. W Polsce, choć wzrasta ilość spożywanego wina, to wciąż brakuje pewnej kultury picia tego szlachetnego trunku. Na winie trzeba się znać, aby w pełni je docenić. U nas wciąż spożywa się więcej mocniejszych trunków, aniżeli wina. Jednak nie brakuje amatorów i miłośników wina i to dzięki nim kultura wpicia wina pojawia się również i u nas. Jaja, nie? 2012/02/28 11:14:30
Ja też się dziwię, że takie blogi linkuje winny portal na "W". I to nie jest w zakładce "Ale jaja" albo "Nie Polecamy", tylko w zakładce "Blogosfera", gdzie, jak rozumiem, wymienia się te treści, które właściciele czy też autorzy portalu na "W" uważają za wartościowe i z którymi się, przynajmniej z grubsza, zgadzają. Ale od kiedy jeden z nich, uważający się bez fałszywej skromności za czołowego degustatora w tym kraju udowadniał, ze podawanie sałaty z octem do wina jest okej, to mnie już nie zdziwi żadna treść umieszczona na tym portalu ani przez ten portal polecana. Ze zdumieniem obserwuję, jak brną w coraz większą żenadę i tylko szkoda Marka i Sławka, że użyczają twarzy i tekstów czemuś takiemu.
Aha, jak już zacząłem dokopywać, to jeszcze jedno: Wojtek Bońkowski niewątpliwie talent polemiczny ma. Tylko że zdarza się, że używa argumentów nie do końca pasujących do bronionej czy zwalczanej tezy: tak było kiedy dyskutowaliśmy o biodynamice, a on podpierał się "badaniami naukowymi", które w rzeczywistości dotyczyły głównie plonowaniu buraka, a nie uprawy winorośli i jakości wina; podobnie we wzmiankowanej polemice dotyczącej sałaty z octem do wina podparł się artykułem w WS, gdzie owszem, opisywano przypadek, że wino pasowało do sałaty z octem, ale był to jakiś wściekle kwasowy Riesling i właśnie tą żyletkową kwasowość uznano za czynnik, który pozwolił na udane połączenie. A w artykule, którego dotyczyła polemika, mowa była o winach czerwonych. No ale być może to wszystko jedno, a ja się nie znam. Wypada mi życzyć WB, żeby na każdej degustacji dostawał do wina sałatę z winegretem, skoro tak lubi to połączenie :-) 2012/02/28 11:22:57
Jaja jak arbuzy, tam są nawet takie kwiatki jak: "A widno to nic innego jak alkohol, który otrzymujemy w wyniku fermentacji owoców, najczęściej winogron. Ale wino można zrobić niemal z każdego owoca. A dla urozmaicenia smaku można połączyć kilku różnych owoców. W Polsce bardzo popularne są wina z truskawek i jabłek, gdyż takie właśnie owoce występują u nas najczęściej. Prawdziwą kraina win jest Francja. Tam wina produkowane są głównie z winogron."
Ciężko wyczuć o co chodzi inicjatywie z taką agregacją śmiecia wszelakiego. Wydawałoby się, że to poważni ludzie, ale chyba jednak naprawdę wierzą w kliknięcia, linkownie i inne perpetuum mobile. A z natemat to urocze te olśnienia Food Writerki z prestiżowym Kaleidoscope na czele. Naprawdę ciężko uwierzyć że ktoś chce publikować takie coś :-).
Gość: burakponurak, afee83.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/01 13:37:32
Polecam przeczytać jak sobie otagowali w google - "Winicjatywa korzysta ze zgromadzonego kapitału istniejących blogów zważywszy że w ciągu miesiąca opublikowaliśmy blisko 70 własnych tekstów oraz ..." ciach! To ja mam teraz pytanie... skoro ssatywa "zarabia" na reklamach i chwali się wejściami na stronę to czy publikując cudze wypociny (bez względu na jakość tychże) odpala swój szmal tym których wypociny puszcza? Mnie by było niewesoło gdyby ktoś publikował linki do moich elaboratów biorąc za to kasę bez mojej wiedzy (zwłaszcza, że jestem biedny i robiłbym to z potrzeb literackich). To znaczy korzystamy ze zgromadzonego darmowego kapitału blogowego nabijając sobie wejścia cudzą pracą nie buląc ani złotówki? R-E-W-E-L-A-C-J-A! Ten koncept coraz bardziej mi się podoba.
Nie wspomnę, że nie linkują tam mojego ulubionego deobloxa tylko jakieś dyletanctwa analfabetów o winie truskawkowo-porzeczkowych z bąbelkami. 2012/03/01 19:11:32
@burak moze zalinkują kiedyś ..
nieważne, teraz linkują Kruktv 4senses.tv/2012/02/laczenie-wina-ze-slonymi-potrawami/ gdzie z odcinka "Łączenie wina ze słonymi potrawami" ( grunerowi się spodoba pewnie) dowiaduję się 5.34 ze słone potrawy z czerwonymi winami podnoszą jego temperaturę, oj szykuje się nam jakiś Nobel
Gość: karma-koma, host-79.173.38.208.tesatnet.pl
2012/03/01 23:32:32
Dajcie spokój. Kruk nie dość że nigdy nie uprawiał seksu poza "jazdą na ręcznym", to musiał teraz zrobić "lodum" Koleckiemu. Z "niezależnego" zrobił się kolejnym wyrobnikiem Ambra SA (winezja.pl i te sprawy). To zwykły sprzedajny pojeb.
2012/03/02 02:35:23
Karma-Koma, Kruk oczywiście mógłby nie pierdolić aż tak bez sensu by próbować przypodobać się swoją pustawą oryginalnością stadom naiwnych i niedoświadczonych, ale przynajmniej coś próbuje zrobić i pokazać. Jeśli nie uważasz tego za sensowne, to skrytykuj merytorycznie zamiast opluwać na odległość. Poza tym pracował już w koncernie Ambra. Skąd Ty wiesz jak on coś uprawia? Na podstawie własnych smutnych doświadczeń?
2012/03/20 23:42:27
Kruk w ostatnim filmiku na temat win do kwaśnych potraw ruszył głową i przynajmniej wybrał jakieś standardy, z grubsza całkiem rozsądne, pomijając reklamy. W przeciwieństwie do poprzedniego odcinka, w którym do ostryg przywalił jakieś środkowo-lądowe wynalazki pozostawiając młode i naiwne owieczki w przekonaniu, że to już niemodne podawać do ostryg Muscadeta czy proste Chablis, Sauvignon Blanc lub szampana. To pochwała w ramach hejterstwa inaczej jakby kto miał kłopoty ze zrozumieniem :)
2012/03/21 07:21:35
Obejrzałem w końcu ten filmik. Nieodmiennie dziwi mnie ten schemat scenariusza. W pierwszym akcie dzielny degustator zapowiada: teraz ja, wysokiej klasy specjalista, pokażę wam, kmiotki, jak się dobiera wino do różnych potraw, bo przecież wy tego nie umiecie, a ja umiem. Akt 2: Degustator zmaga się z kieliszkiem i jedzeniem: mlaska, siorbie, przewraca oczami itd. Akt 3: Podsumowanie - degustator ogłasza wynik. Mówi nam, co jest dobre a co złe i jak dalej żyć. Moim zdaniem to debilizm, a już na pewno objaw zaawansowanego narcyzmu. Po co to całe mlaskanie? Czy gdyby degustator nie mlaskał na ekranie, tylko kulturalnie opowiedział, co sądzi na temat win do jakichś potraw, to film byłby mniej wiarygodny? Ten typ show stosował Vaynerchuk, i na tamte czasy to było chwytliwe, dopóki było nowe, ale teraz warto pomyśleć, czy ta formuła ma sens, czy może lepiej zaproponować coś innego. Jeśli ktoś, oczywiście, potrafi myśleć.
2012/03/21 12:10:52
Nie mogę się z Tobą zgodzić Grunerze, przynajmniej w części. Oczywiście całą treść tego najnowszego filmu dałoby się przekazać w czasie poniżej minuty lub wręcz w kilku zdaniach, ale nie wyglądałoby to wtedy tak profesjonalnie. Forma stosowana przez kruktv jest bardzo atrakcyjna dla szerokiego kręgu miłośników seriali. Takie na przykład mlaskanie, siorbanie i wywracanie oczami bardzo przecież uwiarygadnia w oczach ogladaczek i oglądaczy. Reklamodawcy też muszą się trochę pokazać, oprócz głównego, który dostarcza butelki jest przecież też dostawca pięknego modnego garniaka.
2012/03/21 13:40:11
Dla mnie to siorbanie to niepotrzebna strata czasu. Można w tym czasie powiedzieć coś sensownego, albo skrócić film o to siorbanie z korzyścią dla autora i widzów. Albo zrobić najazd na garniak :-) Na pewnym portalu na "W" też ostatnio pokazali filmik, jak kolesie i laska degustują wina z Tesco. Nie dość, że nic nie było słychać, to jeszcze połowę filmu zajęło wsadzanie nochali do kieliszków, siorbanie, mlaskanie, spluwanie - po prostu chlew, który prawdziwego estetę mógłby nawet zabić. Ja naprawdę wierzę, że jak ktoś opowiada o jakimś winie, to je wcześniej próbował, nie muszę oglądać tych ceremoniałów.
|
|
monikakucia.natemat.pl/1619,siala-baba-mak?fb_comment_id=fbc_10150632216118960_21459303_10150642818168960#f104f736a25ae2a
Najpierw pisze o tym, że napisała książkę, która "robi furorę w sieci" (bo ją ściągnięto za darmo 7 tys razy). To znaczy (zdaniem Moniki), że "jest miejsce dla kuchni polskiej na świecie", w związku z czym Monika "przygotowuje platformę, która będzie łączyć nasze produkty, nasze restauracje, naszych szefów kuchni z odbiorcą na Zachodzie. Start projektu wkrótce". Jeśli ktoś używa takich dziwnych pojęć jak "platforma" i "projekt", i w ogóle nie wiadomo o co chodzi, to myślę, że podąża drogą wytyczoną przez e-sommeliera (że tak to skrótowo ujmę). To nie koniec pasma sukcesów Moniki: z artykułu dowiadujemy się, że napisała artykuły do "prestiżowego dwumiesięcznika "Kaleidoscope" i do Kuchni. Co najciekawsze, wpis na "platformie Lisa" wcale nie miał tytułu "Nieprzerwane pasmo sukcesów Moniki Kuci" tylko "Siała baba mak", a pierwsze zdanie błędnie sugerowało, ze tematem będzie polska kuchnia na świecie. Aha, pod zdjęciem Moniki jest napisane: "Food writer, autorka, recenzentka kulinarna, degustatorka. Edukatorka i organizatorka. Pisze, je, czyta, próbuje, propaguje. Łączy smaki, ludzi, słowa." Poważnie :-)